Wielkie poruszenie wywołał najnowszy film dokumentalny o Wojciechu Jaruzelskim. Jak zwykle w takich wypadkach odezwały się zarówno głosy jego zwolenników, jak i przeciwników.
Na ocenę Jaruzelskiego przyjdzie jeszcze poczekać, nie mam bowiem wątpliwości, że obecnie jest to element rozgrywki politycznej. Historia PRL-u zamiast lekcji dla całego narodu, stała się polem bitwy dla liberałów spod znaku Gazety Wyborczej.
Trudno nie zadziwić się szczególnie nad tym, kto broni Jaruzelskiego. Są to przecież byli opozycjoniści, którzy powinni czynić wszystko, aby prawdziwy obraz PRL-u został opisany, a tymczasem to oni go fałszują.
Gdy powyżej napisałem, iż na ocenę generała przyjdzie poczekać, w żadnym wypadku nie miałem na myśli, iż to postać tragiczna, taki Konrad Wallenrod komunizmu. Być może w przyszłości historykom uda się odkryć jakieś materiały, które stawiałyby go w lepszym świetle, pragnę póki co tylko podkreślić, że kiedy historia przedstawiana jest w formie publicystycznej, z konieczności musi ulec uproszczeniom.
Uproszczenie to nie to samo, co ocena moralna. Możemy nie dysponować wszystkimi materiałami, lub nad interpretować istniejące, lecz kilka prostych rzeczy rzuca się w oczy.
Po pierwsze Wojciech Jaruzelski służył komunistycznej ideologii od początku, a więc od stalinowskiej parodii armii polskiej, przez wprowadzanie sowieckiej dyktatury, przez współudział we wszystkich rządach PRL-u, aż po jego koniec.
Jako, iż brał udział w walkach, w konspiracji wywiadowczej, następnie piął się w górę w hierarchii wojskowej i partyjnej, nie można powiedzieć, iż nie wiedział w czym uczestniczył. Wiedział, był więcej niż gorliwym komunistą.
Wprowadził stan wojenny, który zniszczył pierwszą solidarność i spowodował kolejną falę emigracji.
Film przypomniał nam również o jego współudziale w masakrach, w agresji na Czechosłowację i w czystkach antysemickich.
Jaruzelski nie był Wallenrodem, a więc zakonspirowanym niepodległościowcem, czekającym na najlepszy możliwy moment do zadania śmiertelnego ciosu komunizmowi.
Był kimś, kto aktywnie współdziałał w zniewalaniu Polski przez cały okres od drugiej wojny światowej do lat dziewięćdziesiątych.
Generał zbliża się powoli do dnia sądu, więc nawet jeśli my go nie zdążymy osądzić, zrobi to Bóg.
Ważniejsze jest jednak:
-jak funkcjonuje państwo Polskie
-jak działają szeroko pojęte elity naszego państwa
Czego można bronić w PRL-u, poza wspomnieniami z czyjejś młodości?
O wiele ważniejsza jest jednak bitwa o prawdę. Nie sama osoba Jaruzelskiego. Czy potrafimy zdobyć się na ocenę totalitaryzmu i dyktatury jaką był PRL? Czy też będziemy szukać obrazu, który akurat pasuje do aktualnej sytuacji politycznej?
Państwo polskie zbudowane jest na kompromisie moralnym. Nie dokonano potępienia poprzedniego ustroju, żyjemy w jego kontynuacji, a profity czerpią z tego ci, którzy generała bronią.
Warto pamiętać, że można moralnie oceniać historię, że przeszłość ma znaczenia dla teraźniejszości i dla przyszłości.
Dobrze by było, aby mikrofilmy spoczywające gdzieś na dnie szafek różnych ponurych panów, nie wyznaczały polityki partii rządzącej i wspierających ją mediów, a żeby państwo polskie wykształciło elitę nie zdemoralizowaną i umiejącą walczyć o realizację dobra wspólnego.
W tym przypadku swobodna debata i wolność w ustalaniu prawdy historycznej o PRL-u mieści się w dobru wspólnym nas wszystkich.


komentarze (2) skomentuj